Marek Nowicki

adwokat

Prowadzę kancelarię w Bielsku-Białej, ale doradzam twórcom i przedsiębiorcom z całej Polski. Mam przyjemność łączyć zainteresowania z życiem zawodowym - moją pasją są technologia i gry wideo, a na co dzień zajmuję się głównie prawem autorskim, przygotowując umowy, regulaminy i pisma dla branży kreatywnej i e-commerce...
[Więcej >>>]

Potrzebujesz porady albo umowy?

Dzisiaj mała przerwa od plagiatów i zmian, bo zajmiemy się dość głośnym ostatnio tematem za sprawą Dall-E – prawa autorskie a sztuczna inteligencja.

Prawa autorskie a sztuczna inteligencja (Dall-E, Dall-E Mini, Midjourney)

Myślałem, że to temat, który bardziej interesuje filozofów, socjologów i prawników, niż grafików, ale na jednym z forów dla grafików na FB zadano mi takie pytanie:

Co z prawami autorskimi w przypadku Midjourney, Dalle-2? I w ogóle cały wątek grafiki generowanej przez skrypty jest niesamowity i niesamowicie przerażający. Jestem zafascynowany i mam obawy:)

Myślę, że warto w ogóle wspomnieć o tych projektach w kilku słowach (albo obrazkach), bo nie każdy śledzi nowinki technologiczne.

Dall-E – o co chodzi?

Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze niedawno, że mogę na ogólnodostępnej stronie internetowej wpisać cokolwiek chcę, a „komputer” to stworzy, to bym powiedział, że chyba jeszcze do tego nie doszliśmy. No chyba, że to zajmuje bardzo dużo czasu, albo kosztuje bardzo dużo pieniędzy.

OK, jasne, mamy Google Images (znane w Polsce jako Google Grafika). Ale przecież wyniki, które tam widzimy, nie są stworzone przez AI. To są tylko zaindeksowane wyniki wyszukiwania tego, co stworzyli inni ludzie. Czyli najpierw ktoś się napracował, potem udostępnił w Internecie, a potem jeszcze się starał (albo i płacił za to), żeby to właśnie jego wynik był na samej górze.

A jednak „to” istnieje. Dall-E w mgnieniu oka tworzy wszystko, o co go poprosimy. I to się dzieje na naszych oczach – w tym miesiącu temat był wyjątkowo popularny za sprawą Dall-E Mini, czyli ogólnodostępnym i darmowym modelem, do którego zaraz wrócimy.

Czytaj dalej >>>

Ostatnio, przy okazji odpowiadania na pytanie czy można zmienić cudzy projekt o 3% i wykorzystać jako własny, na przykładzie pixel artu Milesa Davisa i plakatów z filmów Ocean’s Twelve i Sztos 2 pokazałemwe wpisie [Zmiany w projekcie cz. 2] pewną niespodziewaną zależność .

Z pytaniem, czy można zmienić cudzy projekt o 3%, jest jak z dzieleniem przez zero.

W polskim prawie ten % zmiany po prostu nie ma znaczenia. I przez to nie ma sensu tego oceniać, bo nie tam jest problem. Dlatego też jednym razem będzie można zmienić cudzy projekt o 50% i będzie to „legalne”, a innym razem zmiana o 3% będzie „nielegalna”.

Dlaczego tak jest?

Dlatego, żeby granica między legalną zmianą a nielegalną mogła przebiegać w jednym, konkretnym miejscu.

Ale również i dlatego, żeby nie było sporów o to, czy ktoś już nie wpadł przed nami na pomysł przyklejenia banana do ściany taśmą klejącą, tym samym powodując, że… nikt już nie będzie mógł przykleić banana do ściany taśmą klejącą.

I to przez bardzo długi okres, bo przez całe życie „twórcy” i przez 70 po jego śmierci.

Długo, prawda?

Taki system byłby po prostu absurdalny. Co nie znaczy, że nasz jest idealny, bo z pewnością nie jest, o czym będę jeszcze pisać kiedy indziej.

Czytaj dalej >>>

W poprzednim wpisie [Zmiany w projekcie] zmierzyłem się z odwiecznym dylematem, który miał chyba każdy z nas:

Czy można zmienić cudzy projekt o 3% i wykorzystać jako własny?

Posłużyłem się do tego celu historią pewnego bloggera, która uczy, że, granica między legalną a nielegalną zmianą jest cienka.

Co gorsza, dla każdego ta granica jest trochę gdzie indziej.

Warto się dla eksperymentu zastanowić nad tym, gdzie leży nasza własna granica na podstawie poniższej grafiki.

Plagiat a inspiracja Marek Nowicki adwokat prawo autorskie bielsko miles davis

A gdzie Ty postawisz granicę? [Źródło: Waxy.org]

Czytaj dalej >>>

Niedawno pewna utalentowana graficzka (którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam) zadała mi proste pytanie:

Jak wygląda od strony prawnej zmiana cudzego projektu o 3% – czy jest to jeszcze dozwolone, czy już nie?

Bo wiadomo, wykładowcy na ASP wykładają, prawnicy sobie piszą monografie, a sądy sobie orzekają, ale jak to wygląda w naszej szarej rzeczywistości?

W praktyce – zaczniemy od mema, który dobrze obrazuje problem i idealnie nadaje się na przystawkę.

Plagiat a inspiracja - przykład Marek Nowicki adwokat prawo autorskie bielsko

Michaelsoft Binbows. Brzmi legitnie. Pozdrowienia z Azji.

Zmiana cudzego projektu – legalna czy nie?

Odpowiem po prawniczemu – co do zasady, to zależy, jeśli ustawa nie stanowi inaczej… (faktura przyjdzie pocztą).

A tak na poważnie…

…to problem jest dość skomplikowany i nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi „z góry”. Co najwyżej można doedukować na konkretnych przykładach.

Czytaj dalej >>>

Skoro wiesz już czym jest plagiat i odróżniasz go od legalnej inspiracji, to dzisiaj możemy przejść do części drugiej, czyli tego jak możesz przekroczyć granicę legalnej inspiracji… legalnie.

Jak korzystać legalnie z cudzej twórczości?

Jakkolwiek brzmi to podejrzanie, to prawo przewidziało różne wyjątki i bardzo możliwe, że intuicyjnie będziesz je rozpoznawać.

Warto jednak wiedzieć, że intuicja nie jest najlepszym przewodnikiem w świecie prawa autorskiego, zwłaszcza, że często jest mylona przez nowinki pochodzące zza oceanu, takie jak licencja trwająca w nieskończoność, albo królujący w social mediach argument, że skoro poprzez nasze naruszenie praw autorskich twórca zarobił pieniądze albo stał się popularny, to nie ponosimy odpowiedzialności…

Niestety to tak nie działa.

Za naruszanie praw autorskich można ponieść odpowiedzialność odszkodowawczą, a oprócz tego nawet odpowiedzialność karną, dlatego każdy, kto działa w świecie grafiki, powinien być świadomy tego czy w danym przypadku może bezpiecznie wykorzystać cudzą twórczość.

Skoro jednak już tu jesteś, to znaczy, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy.

Czytaj dalej >>>