Dzisiaj mała przerwa od plagiatów i zmian, bo zajmiemy się dość głośnym ostatnio tematem za sprawą Dall-E – prawa autorskie a sztuczna inteligencja.
Prawa autorskie a sztuczna inteligencja (Dall-E, Dall-E Mini, Midjourney)
Myślałem, że to temat, który bardziej interesuje filozofów, socjologów i prawników, niż grafików, ale na jednym z forów dla grafików na FB zadano mi takie pytanie:
Co z prawami autorskimi w przypadku Midjourney, Dalle-2? I w ogóle cały wątek grafiki generowanej przez skrypty jest niesamowity i niesamowicie przerażający. Jestem zafascynowany i mam obawy:)
Myślę, że warto w ogóle wspomnieć o tych projektach w kilku słowach (albo obrazkach), bo nie każdy śledzi nowinki technologiczne.
Dall-E – o co chodzi?
Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze niedawno, że mogę na ogólnodostępnej stronie internetowej wpisać cokolwiek chcę, a „komputer” to stworzy, to bym powiedział, że chyba jeszcze do tego nie doszliśmy. No chyba, że to zajmuje bardzo dużo czasu, albo kosztuje bardzo dużo pieniędzy.
OK, jasne, mamy Google Images (znane w Polsce jako Google Grafika). Ale przecież wyniki, które tam widzimy, nie są stworzone przez AI. To są tylko zaindeksowane wyniki wyszukiwania tego, co stworzyli inni ludzie. Czyli najpierw ktoś się napracował, potem udostępnił w Internecie, a potem jeszcze się starał (albo i płacił za to), żeby to właśnie jego wynik był na samej górze.
A jednak „to” istnieje. Dall-E w mgnieniu oka tworzy wszystko, o co go poprosimy. I to się dzieje na naszych oczach – w tym miesiącu temat był wyjątkowo popularny za sprawą Dall-E Mini, czyli ogólnodostępnym i darmowym modelem, do którego zaraz wrócimy.




