Marek Nowicki

adwokat

Prowadzę kancelarię w Bielsku-Białej, ale doradzam twórcom i przedsiębiorcom z całej Polski. Mam przyjemność łączyć zainteresowania z życiem zawodowym - moją pasją są technologia i gry wideo, a na co dzień zajmuję się głównie prawem autorskim, przygotowując umowy, regulaminy i pisma dla branży kreatywnej i e-commerce...
[Więcej >>>]

Potrzebujesz porady albo umowy?

FanArt a prawo autorskie

Marek Nowicki29 sierpnia 20222 komentarze

FanArt i inne przypadki twórczości fanów opartej o wspólny obiekt zainteresowań to jeden z tych tematów, które w kontekście prawa autorskiego doczekały się bogatej mitologii. Na jednej z grup dla ilustratorów na Facebooku, którą obserwuję, wywiązała się dyskusja pod takim pytaniem:

Cześć, od jakiś kilku dni zastanawiam się na tym jak wyglądają regulacje w sprzedaży fan artowych wydruków. Nie raz oglądam jakieś relacje z konwentów lub targów plakatów i tam pojawiają się artyści co sprzedają własne plakaty filmowe, plakaty inspirowane serialami. Jak to jest regulowane w prawach autorskich? Wydaje mi się, że raczej ciężko uzyskać prawa do sprzedaży plakatów inspirowanych np. serialem „Obi-Wan” od Disney. Oni po prostu wykorzystują to, że nakład nie jest „masowy”, tylko „limitowany” i firma tego nie zauważy, czy może ja o czymś nie wiem?

fanart a prawo autorskie marek nowicki adwokat bielsko

Mam pewne podejrzenia, że ten Puchatek może nie pochodzić z oficjalnej dystrybucji.

FanArt a polskie prawo (2022)

Na forach internetowych krąży sporo pytań o to czy FanArt jest legalny, ale odpowiedzi na te pytania często są niejednoznaczne albo w ogóle błędne.

– „Nie, tworzenie fanartów jest nielegalne i możesz za to iść za kraty.”

– „Jeśli na tym nie zarabiasz, to możesz to robić.”

– „Tak, można, ale w ograniczonym nakładzie.”

– „Wszyscy to robią, więc musi to być legalne.”

Bierze się to z tego, że odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż „tak/nie” (choć wspólna dla wszystkich rodzajów FanArtu), a poza tym im więcej ludzi, tym więcej opinii, jak to w każdej dyskusji. Brakuje tylko klasycznej odpowiedzi moderatora z legendarnego forum elektroda.pl, że produkt, o który pytamy, jest na czarnej liście, dlatego za następne podobne pytanie będzie ban.

Czytaj dalej >>>

Prawa autorskie zwierząt

Marek Nowicki16 lipca 20222 komentarze

Jednym z tematów, od których zacząłem przygodę ze swoją specjalizacją zawodową, był temat praw autorskich do wszystkiego, co nie zostało wytworzone przez człowieka. I choć obiecałem sobie, że będę na tym blogu opisywał tematy, które interesują przede wszystkim Czytelników, a nie wyłącznie mnie, to spotkało mnie niedawno miłe zaskoczenie – okazało się, że prawa autorskie zwierząt i sztucznej inteligencji interesują nie tylko mnie.

Najpierw zadano mi na jednym z forów na Facebooku pytanie o prawa autorskie do projektów wykonanych przez sztuczną inteligencję typu Dall-E – i tak powstał 2 tygodnie temu wpis prawa autorskie a sztuczna inteligencja (Dall-E).

Los uśmiechnął się do mnie jednak po raz kolejny, bo w komentarzu pod wpisem o prawach autorskich do wytworów sztucznej inteligencji otrzymałem pytanie, które wprost idealnie nadaje się na temat kolejnego wpisu:

Skoro już jesteśmy przy temacie, to nasunęła mi się na myśl inna zagwozdka… Jak z prawami autorskimi dla obrazów „malowanych” przez zwierzęta? Czy prawo do takiego utworu ma wtedy właściciel zwierzęcia, który dał mu płótno i pędzel? Właściciel wciąż nie jest autorem, więc ciężko tu mówić o jego prawach autorskich… Załóżmy jednak, że włożył jakąś pracę w nauczenie zwierzęcia tego, jak należy trzymać pędzel, kupił potrzebne do tego materiały… Jakie prawa wtedy przysługują właścicielowi?

Prawa autorskie zwierząt – a kogo to interesuje?

Prawa autorskie zwierząt, czy właściwie prawa autorskie do „twórczości” zwierząt wcale nie są problemem z kosmosu. W 2011 roku temat stał się bardzo popularny za sprawą takiego oto zdjęcia:

prawa autorskie zwierząt marek nowicki adwokat selfie małpy

Selfie małpy Naruto, nieformalnej maskotki prawników zajmujących się prawem autorskim | Źródło

Historia jest opisana całkiem dokładnie na Wikipedii, więc nie będę jej przepisywać w całości, a przytoczę tylko najważniejsze fakty.

Czytaj dalej >>>

Dzisiaj mała przerwa od plagiatów i zmian, bo zajmiemy się dość głośnym ostatnio tematem za sprawą Dall-E – prawa autorskie a sztuczna inteligencja.

Prawa autorskie a sztuczna inteligencja (Dall-E, Dall-E Mini, Midjourney)

Myślałem, że to temat, który bardziej interesuje filozofów, socjologów i prawników, niż grafików, ale na jednym z forów dla grafików na FB zadano mi takie pytanie:

Co z prawami autorskimi w przypadku Midjourney, Dalle-2? I w ogóle cały wątek grafiki generowanej przez skrypty jest niesamowity i niesamowicie przerażający. Jestem zafascynowany i mam obawy:)

Myślę, że warto w ogóle wspomnieć o tych projektach w kilku słowach (albo obrazkach), bo nie każdy śledzi nowinki technologiczne.

Dall-E – o co chodzi?

Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze niedawno, że mogę na ogólnodostępnej stronie internetowej wpisać cokolwiek chcę, a „komputer” to stworzy, to bym powiedział, że chyba jeszcze do tego nie doszliśmy. No chyba, że to zajmuje bardzo dużo czasu, albo kosztuje bardzo dużo pieniędzy.

OK, jasne, mamy Google Images (znane w Polsce jako Google Grafika). Ale przecież wyniki, które tam widzimy, nie są stworzone przez AI. To są tylko zaindeksowane wyniki wyszukiwania tego, co stworzyli inni ludzie. Czyli najpierw ktoś się napracował, potem udostępnił w Internecie, a potem jeszcze się starał (albo i płacił za to), żeby to właśnie jego wynik był na samej górze.

A jednak „to” istnieje. Dall-E w mgnieniu oka tworzy wszystko, o co go poprosimy. I to się dzieje na naszych oczach – w tym miesiącu temat był wyjątkowo popularny za sprawą Dall-E Mini, czyli ogólnodostępnym i darmowym modelem, do którego zaraz wrócimy.

Czytaj dalej >>>

Ostatnio, przy okazji odpowiadania na pytanie czy można zmienić cudzy projekt o 3% i wykorzystać jako własny, na przykładzie pixel artu Milesa Davisa i plakatów z filmów Ocean’s Twelve i Sztos 2 pokazałemwe wpisie [Zmiany w projekcie cz. 2] pewną niespodziewaną zależność .

Z pytaniem, czy można zmienić cudzy projekt o 3%, jest jak z dzieleniem przez zero.

W polskim prawie ten % zmiany po prostu nie ma znaczenia. I przez to nie ma sensu tego oceniać, bo nie tam jest problem. Dlatego też jednym razem będzie można zmienić cudzy projekt o 50% i będzie to „legalne”, a innym razem zmiana o 3% będzie „nielegalna”.

Dlaczego tak jest?

Dlatego, żeby granica między legalną zmianą a nielegalną mogła przebiegać w jednym, konkretnym miejscu.

Ale również i dlatego, żeby nie było sporów o to, czy ktoś już nie wpadł przed nami na pomysł przyklejenia banana do ściany taśmą klejącą, tym samym powodując, że… nikt już nie będzie mógł przykleić banana do ściany taśmą klejącą.

I to przez bardzo długi okres, bo przez całe życie „twórcy” i przez 70 po jego śmierci.

Długo, prawda?

Taki system byłby po prostu absurdalny. Co nie znaczy, że nasz jest idealny, bo z pewnością nie jest, o czym będę jeszcze pisać kiedy indziej.

Czytaj dalej >>>

W poprzednim wpisie [Zmiany w projekcie] zmierzyłem się z odwiecznym dylematem, który miał chyba każdy z nas:

Czy można zmienić cudzy projekt o 3% i wykorzystać jako własny?

Posłużyłem się do tego celu historią pewnego bloggera, która uczy, że, granica między legalną a nielegalną zmianą jest cienka.

Co gorsza, dla każdego ta granica jest trochę gdzie indziej.

Warto się dla eksperymentu zastanowić nad tym, gdzie leży nasza własna granica na podstawie poniższej grafiki.

Plagiat a inspiracja Marek Nowicki adwokat prawo autorskie bielsko miles davis

A gdzie Ty postawisz granicę? [Źródło: Waxy.org]

Czytaj dalej >>>