Marek Nowicki

adwokat

Prowadzę kancelarię w Bielsku-Białej, ale doradzam twórcom i przedsiębiorcom z całej Polski. Mam przyjemność łączyć zainteresowania z życiem zawodowym - moją pasją są technologia i gry wideo, a na co dzień zajmuję się głównie prawem autorskim, przygotowując umowy, regulaminy i pisma dla branży kreatywnej i e-commerce...
[Więcej >>>]

Potrzebujesz porady albo umowy?

Dzisiejszy wpis miał pierwotnie dotyczyć afery dotyczącej wykorzystania elementów stockowych w logo znanej pracowni wykonanym dla Polskiego Związku Łowieckiego albo być kontynuacją tematu podstawowych umów w branży kreatywnej, ale otrzymałem od Was kilka maili sugerujących, że większym zainteresowaniem będzie się cieszyć jednak temat AI, a konkretnie wątek legalności korzystania z „generatorów AI” takich jak Midjourney czy Stable Diffusion we własnym zakresie, w tym w celach komercyjnych.

prawo autorskie midjourney stable diffusion marek nowicki adwokat bielsko

Temat tworzenia czegokolwiek z pomocą AI jest gorący jak nigdy. [Źródło: Pexels]

Midjourney i Stable Diffusion wciąż na szczycie

Co by nie było, to faktycznie o umowach dla zawodów kreatywnych napisano już mnóstwo, a jeśli chodzi o aferę z logo PZŁ, to też było o tym w ostatnim miesiącu dość głośno. Najpewniej napiszę jeszcze o jednym i o drugim, ale rzeczywiście temat generative AI jest na tyle świeży i skomplikowany, że ciężko znaleźć jakiekolwiek opracowanie, nie mówiąc o tym, żeby było aktualne, kompletne i napisane innym językiem niż prawnicze monografie dla prawników.

No więc skoro tak, to kontynuujmy tę podróż, jednocześnie pamiętając o tym, że to, co piszę na temat prawnych aspektów generatorów AI, jest nieprzetestowane w sądach, nie ma też na ten temat – przynajmniej wg moich informacji – kompletnych opracowań uwzględniających bieżący rozwój sprawy (zwłaszcza z perspektywy prawa polskiego).

Czytaj dalej >>>

Umowa o pracę, umowa o dzieło, umowa o świadczenie usług, zlecenie, a może licencja albo umowa o przeniesienie praw autorskich?

Jaka umowa jest właściwa w danej sytuacji i dlaczego?

Jako prawnik regularnie spotykam się z mitami na temat umów, zwłaszcza dotyczących pracy grafików, fotografów, projektantów i pokrewnych zawodów.

Postanowiłem więc poświęcić dzisiejszy wpis podstawom, dzięki którym łatwiej będzie Wam dobrać typ umowy do danej współpracy.

Umowa o pracę

Umowa o pracę dotyczy sytuacji, w której pracownik wykonuje pracę regularnie, osobiście, pod kierownictwem pracodawcy albo wyznaczonej przez niego osoby. Innymi słowy, to jest umowa na stałą współpracę, w ramach której pracownikowi przysługuje stała pensja, zwolnienie chorobowe (L4), urlop wypoczynkowy i inne benefity pracownicze.

Wiele zasad współpracy jest przewidzianych z góry w Kodeksie pracy i albo nie da się ich zmienić w ogóle, albo da się, ale tylko na korzyść pracownika.

Umowy o pracę, jako jedynej z opisywanych, pracownik nie może zawrzeć w ramach działalności gospodarczej (“jako firma”), natomiast teoretycznie można być zatrudnionym na umowę o pracę, a oprócz tego, z tym samym pracodawcą lub innym, mieć zawartą inną umowę (np. o dzieło), choćby właśnie w ramach działalności gospodarczej (“jako firma”).

Czytaj dalej >>>

W ostatnim czasie temat generowania różnych wytworów przy pomocy sztucznej inteligencji nie zwalnia, bo do nagłówków dotyczących Midjourney, Stable Diffusion i Dall-E 2, dołączają doniesienia prasowe o narzędziach firmy Meta (dawny Facebook), które, podobnie jak Facebook, są bronią obusieczną.

Nie zawsze (albo nie tylko) chodzi o prawo.

Mowa nie tylko o Make-a-Video służącym do tworzenia krótkich filmików na podstawie komend tekstowych (np. średniowieczny rycerz na księżycu) przy braku poszanowania praw autorskich, ale przede wszystkim o demonstracyjnej wersji narzędzia Galactica, które tworzyło profesjonalnie brzmiące „artykuły naukowe” o zaletach jedzenia kruszonego szkła albo popełnienia samobójstwa. A przynajmniej do czasu, kiedy Meta bez zapowiedzi schowała to narzędzie do szuflady.

prawo autorskie stable diffusion marek nowicki adwokat bielsko

Jedzenie szkła, wbrew temu, co wynika z artykułów nowego narzędzia Mety, to naprawdę nie jest dobry pomysł. Źródło: Unsplash

Brzmi dystopijnie?

To teraz weźmy jeszcze pod uwagę fakt, że w listopadzie 2021 roku wartość rynkowa netto firmy Meta/Facebook była o połowę wyższa, niż PKB całej Polski (źródło: dane StockAnalysis i Banku Światowego dostępne tutaj i tutaj).

Czy to może się skończyć dobrze?

Teoretycznie mogłoby, zakładając, że ludzie, którzy są na czele tych firm i inwestycji, są odpowiedzialni. Przecież są dorośli, świetnie wyedukowani, dobrze zarabiają i w ogóle.

Co może pójść nie tak?

A no na przykład to, że Yann LeCun, szef działu rozwoju sztucznej inteligencji Mety, w dobie globalnego problemu z dezinformacją i wykorzystywania opartych na niej kampanii w wyścigu o fotel prezydencki USA w 2016 i 2020 (o wpływie na wynik Brexitu nie wspominając), nie widzi żadnego problemu w tym, że „artykuły naukowe” wygenerowane przez Galactica zachęcają do jedzenia szkła czy odebrania sobie życia.

Czytaj dalej >>>

Temat grafik generowanych przez AI w ostatnich miesiącach szaleje. Kiedy pracowałem nad pierwszym wpisem poświęconym problemom AI z perspektywy prawa autorskiego i zabawie z Dall-E Mini, opublikowanym 1 lipca 2022, to nie sądziłem, że sprawy pójdą do przodu aż tak szybko, że modele oparte na sztucznej inteligencji jeszcze w tym samym roku będą w stanie rywalizować z prawdziwymi artystami. Mowa tu głównie o Midjourney i Stable Diffusion (przy czym biorę też pod uwagę łatwość korzystania i dostępność).

Tak czy inaczej, potraktowałem to jako kolejną viralową nowinkę technologiczną, której daleko do doskonałości.

Midjourney i Stable Diffusion podbijają świat

midjourney ai prawo autorskie marek nowicki adwokat bielsko

Niby Darth Vader, ale jednak mocno zepsuty. Gdyby nie to, że wygląd tej postaci jest tak charakterystyczny i unikatowy, to można byłoby się zastanawiać kogo „autor” miał na myśli.

I to właśnie brak doskonałości tego, co „wypluwał” na moje komendy Dall-E Mini (Crayion), spowodował, że w kontekście prawa autorskiego myślałem i pisałem głównie o tym co my, ludzie siedzący przed ekranem, możemy zrobić z tym, co wygeneruje AI, natomiast nieszczególnie mnie wtedy interesowało skąd taki np. Dall-E Mini wie jak wygląda Darth Vader.

Od tamtej pory trochę się jednak zmieniło, bo 12 lipca rozpoczęła się otwarta beta modelu Midjourney, który generuje obrazy na podstawie komend tekstowych na… Discordzie. Miesiąc później światło dzienne ujrzał z kolei Stable Diffusion, który też się w tańcu nie hamuje.

O ile temat autorstwa „prac” wygenerowanych przez AI jest w tym samym miejscu co początkiem lata (chociaż chętnie napiszę na ten temat więcej), o tyle obecnie na uwagę zasługuje inna kwestia, na którą zwrócił uwagę w komentarzach jeden z czytelników (któremu serdecznie z tego miejsca za to dziękuję):

Czytaj dalej >>>

Niecały miesiąc temu społeczność grafików i prawników zajmujących się prawem autorskich miała okazję doznać lekkiego szoku – sztuczna inteligencja (Midjourney) wygrała konkurs plastyczny.

Mowa oczywiście o “Théâtre D’opéra Spatial”, czyli pracy konkursowej oddanej przez Jasona Allena w ramach Targów Sztuk Pięknych w Kolorado, wykonanej przy pomocy Midjourney, widocznej poniżej (tak jest, prawo cytatu):

sztuczna inteligencja midjourney wygrała konkurs plastyczny marek nowicki adwokat bielsko

Jason M. Allen (+ Midjourney) – “Théâtre D’opéra Spatial” | Źródło: CNN

„AI wygrało konkurs plastyczny, a artyści są wściekli”

Zacznijmy od clickbaitowego nagłówka artykułu CNN, czyli:

AI won an art contest, and artists are furious

Czytaj dalej >>>